Miseczka cudów, czyli sąsiedzkie błogosławieństwo.

Niejeden raz już o tym zapomniałam…

Zapomniałam o tym jak bardzo ważne w naszym życiu jest sąsiedztwo. Najlepiej, żeby były dobre relacje i otwarte serca. I żebyśmy mogli sobie nawzajem pomagać, jak na kościół przystało. Bo przecież kościół to Boża obecność i ludzie…

Pewnego dnia w środku lata przyszła do nas błogosławiona miseczka ze słodką zawartością przepysznych czereśni i malin z uprawy pod Przysuchą. Dzięki naszym sąsiadom, kosztowaliśmy przyjemności, tym razem, z jedzenia polskich i swojskich owoców. Dziękujemy!

 

Dodaj komentarz