Wizyta w ogrodzie z dekoracją wnętrz w tle.

Czyli nowy, równoległy projekt… Temat: stare krzesła. Porządnie zrobione, porządnie sklejone i porządnie zabite gwoździkami. Jestem po pierwszej fazie rozbiórki. Czyli… Już wiem, co jest pod spodem, przynajmniej w jednym z krzeseł. Bo przez jedno dopiero przeszłam. Teraz stoją grzecznie i czekają na mnie na ogrodzie. Jak wyglądam do nich przez okno, mówią, żeby do nich zejść i się nimi zająć. Kilka dni deszczu uczyniło tę pracę niemożliwą. Ale teraz, kiedy są tylko chmury za oknem podejmę wyzwanie i “przysiądę” na następnym krześle 🙂 A więc teraz, kiedy już krótko Was zaznajomiłam z  moim równoległym projektem, macie prawo, ale tylko poniekąd 😉 rozliczać mnie z rezultatów 🙂 A życzę sobie, takie mam skryte marzenie w sercu, aby je odnowić i siedzieć na nich z należnym im poszanowaniem… Jaka tapicerka zapytacie? Hm, chwilowo odpowiem, że to jeszcze niespodzianka 🙂

Dodaj komentarz